Grzyby marynowane - sposób VII

Jakieś trzydzieści lat temu z zazdrością smakowałam grzyby marynowane przez dużo starsze ode mnie gospodynie. Jedne ochoczo, a inne na mękach, zdradzały mi tajniki swoich wyrobów. Niestety w większości przypadków okazywało się, że w swych zazdrośnie strzeżonych receptach zawsze coś istotnego pomijały i marynata niegdy nie osiągała doskonałości pierwowzoru. Wreszcie metodą prób i błędów, kolejnych zmarnowanych sezonów, kilogramów grzybów, litrów octu, tego na szczęście nigdy nie brakowało, oraz zawiedzionych nadziei rodziny, opracowałam swój własny przepis na marynowane grzyby. Teraz z dumą mogę przekazać go dalej, bo jak mawiają mędrcy nie należy skrywać kaganka oświaty pod koszem, ale oświetlić nim drogę tym co błądzą. Zatem nie błądźcie więcej i zabierajcie się do roboty.

Składniki:
Małe, nieuszkodzone, świeże grzyby leśne ok. 2-2,5 kg, 6 słoików typu twist o poj. 0,35 l

Marynata:
1 szklanka octu spirytusowego 10 %, 4 szklanki wody, 2 czubate łyżki cukru, pół łyżeczki soli Do każdego słoika wrzucić: 3 goździki, ćwierć łyżeczki białej gorczycy, liść laurowy, 3 ziarnka ziela angielskiego, 10 ziaren czarnego pieprzu

Wykonanie:
1. Najlepiej każdy gatunek grzybów marynować oddzielnie. Grzyby powinny być mniejsze niż otwór w słoiku. Grzyby do marynowania bierzemy zdrowe, całe, z krótko przyciętymi trzonkami. Jedynie w gąskach i rydzach pozostawia się trzonki.
2. Umyte i dokładnie oczyszczone grzyby wrzucić na osolony wrzątek i gotować na wolnym ogniu bez przykrycia (Uwaga: kipią!) przez 10-15 min.
3. Grzyby odcedzić, przelać świeżą gorącą wodą.
4. W każdy słoik wrzucić przyprawy i napełnić gorącymi jeszcze grzybami do 2/3 wysokości naczynia.
5. Zalać gotującą się marynatą do pełna.
6. Każdy słoik dobrze zamknąć i postawić do góry dnem.
7. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia. Potem przewrócić i wynieść w ciemne i chłodne miejsce.